1982–1984

13 grudnia 1981 r. rozpoczął się ostatni etap życia i działalności ks. Jerzego Popiełuszki. Pierwsze kazanie w stanie wojennym wygłosił 17 stycznia 1982 r.

Prosił w nim, by myśleć o tych, których pozbawiono wolności. Od wprowadzenia stanu wojennego do swojej śmierci wygłosił 26 kazań. Mówił w nich rzeczy oczywiste – o konieczności prawdy, uczciwości i miłości bliźnich w życiu społecznym. Było to groźne dla władz, bo obnażał w swoich wystąpieniach kłamstwa rządzących, a prostota słów księdza radykalnie odbiegała od języka partyjnej propagandy. Jak zauważył jeden z biografów ks. Jerzego, „był nie dającym się uciszyć głosem prawdy” (J. Kotański). Był też niezmiernie pracowity. Oprócz mszy za Ojczyznę zainicjował w 1982 r. pielgrzymkę robotników Huty Warszawa na Jasna Górę. Idea ta przerodziła się wkrótce w Ogólnopolską Pielgrzymkę Ludzi Pracy. Ksiądz Popiełuszko dołączył także do Prymasowskiego Komitetu Osobom Pozbawionym Wolności i ich Rodzinom, organizował pomoc dla represjonowanych działaczy "Solidarności".

Aktywność ks. Jerzego nie mogła być akceptowana przez komunistów, tak jak nie były przez nich akceptowane prawda i uczciwość, o których przecież tak często mówił. Coraz ściślej zaczęła księdza oplatać sieć Służby Bezpieczeństwa. Nie zdoławszy wyłączyć go z działalności duszpasterskiej poprzez wywieranie nacisków na jego kościelnych przełożonych, rozpoczęto zastraszanie. Włamywano się do jego mieszkania (dwa razy), był bezustannie śledzony, aranżowano wypadki samochodowe, uszkadzano jego pojazd. W wrześniu 1983 r. prokurator Anna Jackowska rozpoczęła śledztwo, stawiając w grudniu tego roku ks. Jerzemu zarzuty nadużywania wolności sumienia i wyznania na szkodę Polski Ludowej. W pierwszej połowie roku 1984 ksiądz był trzynaście razy przesłuchiwany i jeden raz aresztowany. Nasilały się zorganizowane ataki prasy i środków masowego przekazu, za którymi stał aparat bezpieczeństwa i propagandy PRL (w tym szczególnie rzecznik rządu Jerzy Urban, wspominający o „seansach nienawiści”, jakimi według niego miały być msze za Ojczyznę). Konferencje prasowe rzecznika niejednokrotnie mogły być przez SB odczytywane jako „instrukcje postępowania” wobec niepokornego księdza. W związku z napiętą sytuacją i rosnącym zagrożeniem życia pojawiły się pomysły skierowania księdza na studia do Rzymu. Popiełuszko nie skorzystał z tej propozycji. „Jerzy powiedział: »Nie mogę tych ludzi zdradzić, nie mogę ich zostawić«. Mówił, że jego wyjazd do Rzymu byłby ucieczką z miejsca, w którym go Kościół postawił, i jeszcze: »No dobrze, byłem z nimi w chwilach trudnych i teraz mam ich zostawić? Co im Kościół da – to, że ucieknę? Że ich zdradzę?« Jemu płynęły łzy z oczu. A przecież on miał świadomość zagrożenia” – wspominał ks. Zdzisław Król.
 
Piotr Łysakowski

 

Powiązane informacje