29 sierpnia 1982

Ojciec Święty Jan Paweł II w Orędziu na Dzień Pokoju, które było ogłoszone również i w naszej prasie, stwierdza między innymi: „Władza jest służbą. Władanie to znaczy służenie. Pierwsza miłość władcy to miłość ku tym, nad którymi władzę sprawuje. Gdyby tak było, gdyby ta wielka prawda chrześcijańska nareszcie weszła w życie, gdyby władza była moralna, gdyby zasady urzędowania kierowały się etyką chrześcijańską, jakże inaczej wyglądałoby życie i współżycie, praca i współpraca. Tymczasem staliśmy

A zmarły przed rokiem ksiądz kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Tysiąclecia, nawiązując do wypowiedzi Ojca Świętego, powiedział w dniu 6 stycznia ubiegłego roku, że „największym wrogiem władzy stał się obywatel. Dlaczego tak się dzieje? – zapytuje ksiądz prymas – i odpowiada: Bo obywatel został okradziony ze swych praw i zniechęcony do pełnienia obowiązków. Władza nie może być tyranem – wołał prymas – a państwo nie może być zorganizowanym więzieniem”.

Dwa lata temu, w drugiej połowie sierpnia, w bólu i niepokoju serca, w umęczeniu fizycznym i duchowym, na klęczkach przy polowych ołtarzach, w patriotycznym zrywie robotników, z poparciem inteligencji i świata kultury – rodziła się „Solidarność”.

Przywołujemy w pamięci te chwile, kiedy 31 sierpnia 1980 roku przed bramą Huty Warszawa zgromadzili się ludzie, aby wspólnie ze strajkującymi hutnikami uczestniczyć we mszy świętej. Była bowiem niedziela. I wtedy w walkę o przywrócenie godności człowieka pracującego został włączony Bóg, bo wiedzieliśmy wszyscy, że kroczyć do zwycięstwa w słusznej sprawie można tylko z Bogiem.

Co można powiedzieć dzisiaj, w drugą rocznicę – którego to już z rzędu? – patriotycznego zrywu społeczeństwa polskiego? Co można powiedzieć dzisiaj, gdy w grudniową noc ubiegłego roku, w sposób gwałtowny i bolesny zostało złamane porozumienie z Wybrzeża i Śląska? Gdy został zadany cios, zadana rana, która przecież ciągle jeszcze krwawi. Nie jest to rana śmiertelna, bo nie można zadać rany śmiertelnej czemuś, co jest nieśmiertelne. Nie można uśmiercić nadziei. A „Solidarność” była i jest nadzieją milionów Polaków, nadzieją tym silniejszą, im bardziej jest ona zespolona z Bogiem przez modlitwę.

Solidarność w narodzie rozrosła się jak mocne drzewo, które, chociaż jest podcięte w swych korzeniach, wypuszcza nowe. I chociaż drzewem tym szarpią burze, chociaż urwano mu koronę chwały, to ono nadal trzyma się mocno ziemi ojczystej i czerpie z naszych serc i naszej modlitwy ożywcze soki, które pozwalają mu trwać i w końcu wydać dobry owoc.

Pomimo bolesnych doświadczeń ostatnich miesięcy naród ciągle jeszcze gotowy jest do ofiarnej pracy dla dobra swojej Ojczyzny. Ale tylko naród szanowany przez rządzących, naród, który nie żyje w ciągłym niepokoju i niepewności jutra, naród, który nie czuje się jak w zorganizowanym więzieniu, może podjąć ochotnie to zadanie. Nie można mówić o wspólnym budowaniu domu ojczystego, kiedy nie są szanowane ludzkie prawa i poniżana jest ludzka godność, jak to miało miejsce chociażby w ostatnich dniach w obozie internowanych w Kwidzynie (o czym autorytatywnie, w słowach wyrażających protest, poinformował biskup warmiński), kiedy nadal tylu rodaków przetrzymywanych jest w obozach i więzieniach. Dlatego też ksiądz prymas przed kilku dniami, przemawiając do setek tysięcy pielgrzymów zgromadzonych u stóp Królowej Polski na Jasnej Górze, określił jasno i wyraźnie warunki konieczne do rozpoczęcia na nowo wspólnego budowania. Nie wymagają one żadnej dyskusji, gdyż są wolą narodu miłującego Ojczyznę.

Po pierwsze – uwolnienie Lecha Wałęsy.

Po drugie – zwolnienie reszty internowanych.

Następnie – wznowienie działalności związków zawodowych, rozpoczęcie prac nad przygotowaniem amnestii i w końcu ustalenie dokładnej daty przyjazdu Ojca Świętego. I to wszystko jest intencją naszego dzisiejszego wołania modlitewnego we mszy świętej ofiarowanej za Ojczyznę.

Zakończymy nasze rozważania słowami Ojca Świętego, który tak modlił się za naszą Ojczyznę:

„Przyjmij nasza modlitwę, nabrzmiałą cierpieniem, Ty, która jesteś Królową Polski, i Wy, święci Patronowie mej Ojczyzny.
Z dawna Polski Tyś Królową!... Weź w opiekę naród cały, niech rozwija się na Twoją chwałę".
Amen.

Powiązane informacje